Strona główna

VFL Bochum - Valencia CF 0:1

Zibi | 27.07.2008; 14:39
Unai Emery i jego zawodnicy zdali pierwszy egzamin. W strugach deszczu, na chłodnym i przesiąkniętym wodą Rewirpower Stadion Valencia CF skromnie pokonała niemiecki VfL Bochum 1:0.

Mecze kontrolne w okresie pretemporady nie są tymi, które przechodzą do historii, gdyż mają posłużyć za trening, stanowiąc część przygotowań budującego się zespołu. Istotnie, Unai Emery zamierzał sprawdzić swoich podopiecznych, a nie wykrzesywać z nich wszystkie siły, tylko po to, by odnieść zwycięstwo. Te choć osiągnięte już w debiucie naszego nowego trenera nie ma większego znaczenia.

12 dni zajęło opiekunowi Valencii wpajanie nowej-starej myśli szkoleniowej. Oczywiście tej, którą narzucił sam Rafa Benitez. Ustawienie 4-4-2 charakteryzujące się grą z dwoma pivotami ma być optymalnym zestawieniem w zbliżającym się sezonie, zastąpiwszy przestarzałe i niechlubne 4-3-3. Tak naszkicowane pozycje w obsadzie – Hildebrand, Lombán, Alexis, Helguera, Moretti, Joaquín, Albelda, Edu, Mata, Morientes, Angulo gwarantować miały kontrolę ekipy Emery’ego nad spotkaniem. Nowością, żeby nie powiedzieć sensacją, było to, że kapitanem odznaczył tego ostatniego.

To właśnie w drużynie Nietoperzy od samego początku dało się zauważać większe zaangażowanie, które w parze szło ze spokojnym i rozważnym prowadzeniem piłki. Niesamowitą ochotę do gry przejawiał Edu, raz po raz inicjując nowe akcje. Przy nieźle dysponowanym partnerze, Albeldzie, wyrastał on tego dnia na lidera drużyny. Niestety, niełaskawa aura opóźniała niektóre zagrania Blanquinegros, dlatego też ciężkim zadaniem było przedostanie się pod pole karne przeciwnika. Najlepszą sytuację do strzelenia bramki skonstruowali gospodarze, ale piłka zamiast ugrzęznąć w bramce trafiła w ręce Timo Hildebranda. Kiedy partia na nowo zaczęła się równoważyć, arbiter spotkania, „podciął” skrzydła Nietoperzom. W 29 minucie uderzenie łokciem Angulo w jednego z piłkarzy VfL wychwycił boczny sędzia, który zgłosił precedens głównemu. Pan Thorsten Kinhöfer bez wahania wyciągnął czerwony kartonik, nakazując kapitanowi opuszczenie murawy. Z niedowierzaniem patrzyli na decyzję sędziego z ławki rezerwowych zmiennicy Los Ches, losy nie mogły się już jednak odwrócić i Valencia pozostawała w 10-tkę. Wyrzucenie Angulo spowodowało, iż ciężar gry na swe barki przejęła nieco drużyna z Bochum. Całe szczęście, że świetne zawody rozgrywał Alexis Ruano, blokując i odbierając piłki przeciwnikom. Na podstawie obrazu gry linii obrony, można także powiedzieć, że był tym, który trzymał naszą defensywę w ryzach. W 42 minucie na zryw zdecydowali się Valencianistas, Lombán piłkę posłał do Edu, a ten wykorzystując przestrzeń, jaką pozostawili mu rywale, huknął mocno z lewej nogi i piłka zatrzepotała w siatce. Bramkę przepięknej urody oklaskiwało 15 000 widzów, którzy chwilami znudzeni, aż rwali się do braw. Tak więc do szatni piłkarze Valencii schodzili rozpromienieni z zaliczką jednego gola.

Drugą odsłonę spotkania trochę lepiej rozpoczęli gospodarze. Częściej gościli na połowie przeciwnika, który trochę oszpecony zmianami nie mógł złapać rytmu. Dla porządku dodajmy, że boisko opuścili wszyscy za wyjątkiem Alexisa oraz Morettiego, który został przesunięty na środek, ponieważ lewą flankę zajął Asier del Horno. Trzeba oddać trenerowi, iż wprowadzenie właśnie del Horno oraz Vicente bardzo ożywiło tamtą stronę boiska. W miarę upływu czasu Valencia ponownie kontrolowała wydarzenia na boisku i słusznie wydawało się, że nic już nie może odebrać Hiszpanom wygranej. Na 11 minut przed końcowym gwizdkiem na plac gry desygnowany został najwyższy z zawodników – Nicola Zigic, zmieniwszy Javiera Arizmendiego. Zespół Bochum nie mógł wiele zaradzić, a ospałość i niechęć na pewno nie pomagały w grze przeciwnikom Valencii. Z tak nastawionym rywalem równie trudno mogło się prowadzić zawody zespołowi Valencii, która mimo złej pogody i innych przeciwieństw zwycięstwo dowiozła do końca, aplikując boiskowym adwersarzom jedną bramkę.

Kolejnym etapem w przygotowaniach będzie sobotni pojedynek z drugą niemiecką ekipą – Borussią Mönchengladbach. Miejmy nadzieję, ze tym razem rywale dadzą się Hiszpanom więcej wyszaleć, a Ci, że uzyskają zdecydowanie bardziej okazały wynik.

VfL Bochum 0: Fernandes, Maltritz, Dabrowski (Zdebel, min. 77), Fuchs, Sestak, Epalle (Hashemian, min. 65), Imhof, Pfertzel (Concha, min. 77), Azaouagh (Grote, min. 65), Ono y Yahia.

Valencia CF 1: Hildebrand, Lombán, Alexis, Helguera, Moretti, Joaquín, Albelda, Edu, Mata, Morientes, Angulo oraz rezerwowi: Guaita, Del Horno, Miguel, Vicente, Baraja, Fernandes, Pablo Hernández, Arizmendi y Zigic.

Gole: 0-1 Edu min. 42

Arbiter: Thorsten Kinhöfer upomniał żółtym kartonikiem Joaquína oraz Yahię. Czerwoną kartkę otrzymał Miguel Ángel Angulo.

Widzów: 15 000

Kategoria: Ogólne | Źródło: ValenciaCF.es/Levante-EMV/LP