Strona główna
Trener Valencii - Quique Sanchez Flores jest pełen optymizmu przed zbliżającym się sezonem. Szkoleniowiec Nietoperzy chce wraz ze swoimi podopiecznymi odnosić sukcesy i zapowiada, że czwarta pozycja w La Liga, która była minimum stawianym przed nim rok temu w tym sezonie będzie uznana przezeń za porażkę.

Jakie są Twoje odczucia po pierwszych spotkaniach sparingowych?

Bardzo pozytywne. Wszyscy - co ważne - są zdrowi i pełni zapału do trenowania. Nasi piłkarze dają z siebie wszystko podczas zajęć. Jestem pełen optymizmu, wierzę, że zmierzamy dobrą drogą. Zwłaszcza w Londynie, w meczu z Interem nasza gra wyglądała bardzo dobrze, co jest dobrym prognostykiem przed sezonem.

Przygodę z Valencią rozpoczynałeś, gdy drużyna była rozbita. Jednak krok po kroku jest coraz silniejsza. Czy obecna Valencia jest taką jakiej chciał Quique?

Tak. Muszę jednak uczciwie przyznać, że nie startowałem od zera. Miałem bowiem piłkarzy doskonale poukładanych pod względem taktycznym. Uważam, że wszelkie mankamenty zostały wyeliminowane i mamy bardzo silny zespół.

"Musimy zdobywać trofea" - to Twoja maksyma. Nadszedł już czas na sukcesy?

Tak, nie ma innej opcji. By cokolwiek osiągnąć należy być przekonanym o swojej wartości. Wkraczamy w decydującą fazę. W pierwszym sezonie musieliśmy wrócić do czołówki po nieudanych rozgrywkach, w drugim w osiągnięciu sukcesów przeszkodziła nam plaga kontuzji. Teraz jednak wszyscy - ja i zawodnicy - wiem, że nadszedł czas na krok naprzód. Dlatego też stawiamy sobie poprzeczkę wyżej niż przed rokiem.

Czy Soler postawił przed Tobą jakieś cele, które drużyna musi osiągnąć?

Nie. Sami wiemy o co chcemy walczyć. Czwarte, bądź trzecie miejsce to dla nas za mało - taka lokata na koniec sezonu będzie naszą porażką. Powiedziałem to zawodnikom i razem chcemy powalczyć o coś więcej. Wynik sprzed roku, bądź tegoroczny będzie dla nas niezadowalający.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że dystans dzielący Valencią a Real i Barcelonę jeszcze się powiększył po transferach przeprowadzonych latem przez te kluby...

Nie możemy tym klubom dorównać pod względem ekonomicznym - tego nie da się ukryć. Rzeczywistość jest taka, że my w przeciwieństwie do tych obu zespołów nie możemy sobie pozwolić na wydanie jednego tygodnia 100 milionów na transfery. Nie widzę jednak problemów do zmartwień - przecież taka sytuacja panuje od lat, a całkiem niedawno Valencia była mistrzem. My mamy swoje atuty, a jednym z nich było zawsze to, że siła Los Ches leżała w drużynie, nie w indywidualnościach. Nie mogąc przeciwstawić Barcelonie i Realowi zasobnego portfela, musimy walczyć inaczej - grać agresywnie, być jednością i pokazać kilka sztuczek.

Czy Valencia jest lepsza niż przed rokiem?

Jest z pewnością inna. Dzieli się na trzy grupy: młodych piłkarzy, którzy czują głód sukcesów, będących w sile wieku, dla których to najważniejsze lata w karierze oraz kilku weteranów, którzy mają ogromne doświadczenie. Bardzo dobry zespół.

Pomówmy teraz o zawodnikach. Wszystko wskazuje na to, iż gra będzie się kręcić wokół Silvy, który będzie jedną z najważniejszych postaci.

Nie mogę się tu zgodzić. Nie ukrywam, że Silva to bardzo ważny dla nas zawodnik, jednak to dopiero jego drugi sezon w barwach Los Ches. Drugi, który będzie trudniejszy niż pierwszy, ponieważ nie jest już postacią anonimową i poświęci się mu z pewnością więcej uwagi niż przed rokiem. Musi więc, niczym Albiol udowodnić, że jest już gotowy grać na najwyższym poziomie. Moim zadaniem, podobnie jak i jego kolegów z drużyny jest pomóc mu.

Jeśli Vicente będzie zdrowy Valencia będzie w stanie wygrać wszystko?

Jest on kluczowym zawodnikiem. Jego obecność na boisku w pełnej formie jest gwarancją znakomitej gry i uważam, że pomoże nam w odnoszeniu sukcesów. Nie mam wątpliwości co do tego.

Analizując skład drużyny można zauważyc ogromną rywalizację na każdej pozycji, jednak atak w porównaniu z innymi formacjami wygląda ubogo. Nie obawiasz się, że brak Villi i Morientesa może spowodować to, iż nie będzie kto miał strzelać bramek?

Każdy sezon rozpoczynamy z pięcioma napastnikami, co uważam za sytuację idealną. Można bowiem eksperymentować. Klub poszukuje co prawda jeszcze jednego snajpera, jednak jak na razie inne pozycje bardziej potrzebują nowych posiłków.

Jak pozycja rozgrywającego oraz obrońcy?

Baraja i Edu to znakomici rozgrywający, jednak przez dwa ostatnie lata musiliśmy radzić sobie bez nich z powodu notorycznych kontuzji. Dlatego też musimy się zabezpieczyć na wypadek kolejnego urazu, aczkolwiek jeśli istniałaby pewność, że obaj przez cały sezon będą sprawni to zakup kolejnego playmakera nie wchodziłby w grę. Natomiast transfer obrońcy to zwykła matematyka. Opuściło nas czterech defensorów, w ich miejsce przyszło trzech. Nie ukrywam, że fundamentem pod sukcesy drużyny jest dla mnie posiadanie ośmiu obrońców.

Asier Del Horno miał być wspaniałą inwestycją. Co się jednak stało, że dziś nie jest w Twojej koncepcji?

Potrzebuje on gry, a w naszej drużynie jest ogromna konkurencja i uważam, że po straconym sezonie nie dałby rady. Jednak za rok, po sezonie gry jeszcze raz ocenię przydatność Asiera do Valencii.

Valencia posiada dwóch piłkarzy, którzy mogą grać na lewej obronie - Caneirę i Morettiego. Jednak na skutek odejścia Del Horno nie ma żadnego, który potrafi się skutecznie angażować w ofensywę. Czy nie będzie to złe dla klubu?

Uważam, że nie będzie to problemem. Mamy dobrych zawodników na skrzydłach i nie potrzebni nam kolejni piłkarze angażujący się w ofensywę. Zwłaszcza po lewej stronie. Nie należy także zapominać, że Moretti to zawodnik, który potrafi doskonale zacentrować.

Dlaczego wrócił Caneira, dla którego kilka miesięcy temu nie widziałeś miejsca w składzie? To decyzja klubu czy Twoja?

Moja. Kiedy analizowałem kandydatów do gry w obronie doszedłem do wniosku, że potrzebujemy zawodnika z takim charakterem jak Portugalczyk. Nie bez wpływu na moją decyzję pozostał fakt, iż Marco przez ostatni rok dokonał ogromnego postępu i osiągnął bardzo wysoką formę. Wierzę w drugą szansę i liczę, że tym razem Caneira ją wykorzysta. Trzeciej jednak nie będzie.

Joaquin miał kłopoty, by Cię przekonać, iż zasługuje na regularne występy w pierwszym składzie. Jak będzie w tym roku?

Myślę, że w tym roku będzie lepiej. Wierzę, iż Joaquin będzie siłą napędową drużyny. Doskonale wie, jakie cele są stawiane zarówno przed nim, jak i przed drużyną. Jesteśmy przekonani, że będzie grał jeszcze lepiej niż w końcówce zeszłego sezonu. Podczas trenignów daje z siebie wszystko i chce udowodnić, że zasługuje na miejsce w pierwszym składzie. Niemniej nie będzie świętych krów i będę stosował rotację.

Rotacja. Z różnych powodów, jak na razie jej nie stosowałeś. Najważniejsze to wiedzieć, jak ją stosować.

O wiele trudniej stosować rotację w drużynie, w której nie ma tak dużej rywalizacji jak u nas. Jednak w Valencii nie powinienem mieć z tym problemów - mamy znakomitych zawodników, z których każdy jest w stanie grać w pierwszym składzie. Chcę by każdy piłkarz czuł, iż jest ważną częścią zespołu. Atmosfera w drużynie jest dobra, myślę że wszystko będzie dobrze.

A co z bramką? Tutaj też rotacja?

To jest specyficzna pozycja, gdzie rotacja nie jest taka dobra, jak wśród zawodników z pola. Mamy jednak trzech znakomitych bramkarzy: Timo, Santiego i Morę i każdy z nich może grać w pierwszym składzie. Nie ma czegoś takiego, że jeden jest pierwszym, inny drugim, bądź trzecim.

Kategoria: Wywiady | Źródło: AS